10.04.2013r. Pierwszy dzień w Londynie, czy zawsze na tą myśl będę miała w głowie jedno imię? HARRY! Mały, wstrętny, irytujący Styles. Nienawidzę go! Od pierwszego dnia... Nic i nikt tego nie zmieni! Straciłam przyjaciół. Miałam okazję poznać kogoś i to psuje na wstępie. On też to zepsuł. Czy tak będzie już zawsze? Będę taką suką? Ale czemu ja się nim w ogóle przejmuje? Nawet go nie znam. To jest dziwne... bardzo dziwne...
20.04.2013r.- Ten dzień byłby cudowny. Właśnie byłby. Nie rozumiem o co mu chodzi. Wiem tylko, że to boli. W moim sercu wypala jakąś ranę. Każdy akt przemocy robi to w nas..
27.04.2013r. Wczorajszy dzień był cudowny. Czy jest możliwe, abym zakochała się w nim? Po jednym spotkaniu? On przecież jest taki cudowny i miły w przeciwieństwie do Stylesa. A tak wogóle dlaczego ja go porównuje? Niby co on robił w moim śnie? Od naszego fatalnego spotkania minęło już uff 7 dni. Cały piękny tydzień bez niego. Czy ten sen oznaczał, że znowu dane mi będzie go podziwiać? W najgorszym tego słowa znaczeniu tą facjate? Zaraz,
zaraz! Ten wpis miał być o Ralphie. Przeklęty lokowaty łeb.
28.04.2013r. I znowu to zrobiłeś. I znowu zraniłeś mnie prosto w serce. I znowu powinnam cię nienawidzić. I znowu ci to okazać. I znowu nie potrafię...
02.05.2013r. Jestem podekscytowana tym wyjazdem. Przyda się takie odstresowanie, o ile Styles będzie miał dobry humor.
12.05.2013r. To był najbardziej ekscytujący czas w moim życiu. Te 10 dni uświadomiło mi dlaczego Louisa tak bardzo ich lubi. Prawie codziennie byliśmy w innym miejscu. Chyba na prawdę zaprzyjaźniłam się z Niallem, Louisem i Zaynem. Za to z Liamem potrafiłam rozmawiać całymi wieczorami. Codziennie, gdy mieli tylko czas robiliśmy coś razem. Harry chyba odpuścił. Ciągle był smutny i nieobecny. Miałam nawet wyrzuty sumienia, że przeze mnie marnuje dobrą zabawę. Jednak oni wytłumaczyli mi, że to jego wybór. W sumie szkoda, że musimy wracać, do szarego i nudnego Londynu. Myśl, że nie będzie tam tych czterech osób sprawia we mnie nieustający strach.
14.05.2013r. Ludzie myślą, że wszystko jest trudne. Nie, wcale nie jest. Albo kogoś kochamy, albo nie. No właśnie zostaje tylko te 'albo', które jednak proste nie jest.
07.06.2013r.- Dawno nie pisałam, bo dużo się działo. Wiem, że kocham Harrego. Nie mogę pogodzić się z tym, że nie mogę z nim być. Po pierwsze: nie zasługuję na niego. Po drugie: nie mogę zostawić Ralpha. Po tylu obietnicach... To by było dla niego za mocne. Sam mi mówił, że jestem jedynym powodem dla którego się nie daje chorobie. Nie może umrzeć. Kocham go, ale jak przyjaciela. Myślałam, że to taka partnerska miłość, ale gdy poznałam Stylesa zrozumiałam co to jest. Nie mieści się w żadnej skali i tak potwornie boli. Muszę być silna, ale jak? Moje serce pęka...
Ciągle wraca do mnie wczorajszy poranek. Teraz go nie ma. Wyjechał i pewnie szczerze mnie nienawidzi, za to co zrobiłam. Został mi jedynie ból, który będzie przypominał o wczorajszej nocy... o najlepszej chwili w moim życiu. Niby to nie było nic nad zwyczajnego, ale... Sama jego bliskość, oddech na szyi i świadomość, że czuje coś do mnie. Nie powinnam o nim myśleć. W każdej gazecie piszą, żeby nie rozdrapywać takich ran, ale ja chcę żeby bolało. Musi boleć. Jeżeli jego zraniłam, ja też muszę to czuć. Mimo wszystko będę pamiętała o Harrym Stylesie, który pokochał zwykłą dziewczynę. Jednak życie Ralpha było dla mnie cenniejsze. Nie chodzi o moje, tylko szczęście Curlyego. On ma dla kogo żyć. Rodzina, przyjaciele, fani... Ja mam tylko Johnsona. Jestem zła na siebie i czuję się winna, ale tak będzie lepiej. Nie jestem odpowiednia dla Hazzy. Nie jestem zbyt dobra. Jednak ten ból musi być. Chcę go podtrzymywać. On daje mi świadomość, że był ktoś taki, że to się zdarzyło. Chciałabym tylko, żeby wiedział: Harry ja też cię kocham...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz