10.04.2013
22:29
Londyn
...Odwróciłam się w kierunku wyjścia . Nagle stanęła przede mną Lux trzymana na rękach przez chłopaka z kręconymi włosami i cudnymi szafirowymi oczami nie był to chłopak Louisy a tym bardziej ona...
Zaczęłam mu się uważnie przyglądać. Był bardzo przystojny. Miał kręcone brązowe loki wystające spod zielonej czapki. Jego oczy miały piękną zieloną barwę. Były wprost magiczne. Malinowe usta lekko zacisnął w równą linię. Nie wiem, czy się uśmiechał, czy miał taki naturalny wyraz twarzy, ale odsłaniał on słodki dołek w lewym policzku. Widać, że było mu zimno. Miałam wrażenie, że skądś go znam.
Patrzyłam na nich zdziwiona. Może pomyliłam adresy? No może, ale nie! Przecież trzyma na rękach Lux. Co prawda nigdy jej nie widziałam na żywo za to jej zdjęcia oglądałam dokładnie całymi wieczorami. Pomimo naszych kłótni z Lou, bardzo ją kochałam i ciekawiła mnie jej córka. Wszędzie poznałabym te słodkie okrągłe policzki, blond czuprynkę oraz rezolutne oczka. Jednak po chwili sytuacja stała się nie zręczna. Chwilowo miałam pomysł poprostu go ominąć i udać się w kierunku wyjścia. Nagle jednak brunet przemówił.
-Mogę w czymś pomóc?- zapytał wyraźnie zaciekawiony moją osobą, poprawiając przy tym małą na rękach. Lustrował mnie z precyzją, od samych palców po czubek głowy.
-To znaczy... No... Ja szukam Lou Teasdale.- odpowiedziałam niepewnie.
-No to jest jej dom. Tylko niestety wyszła i wróci dopiero za ponad godzinę.- oświadczył. -A to właśnie jej córka...
-Lux.- dokończyłam za niego.
-Tak?- zdziwił się.- a skąd to wiesz i przepraszam za pytanie, ale kim jesteś?- zaśmiałam się z jego słów. Podeszłam do małej i przywitałam mówiąc ciche 'hej'. Po czym wzięłam ją od chłopaka i zaczęłam się z nią bawić. Nie bała się mnie. Po chwili patrzyła na mnie cała rozbawiona. Brunet wyraźnie nie wiedział o co chodzi.
-Nie patrz tak na mnie. Nie jestem pedofilem.- powiedziałam z przekąsem.
-Tak? To może powiesz kim naprawdę jesteś i o co tu chodzi.- na jego słowa wywróciłam oczami.
-Jestem Lilly. Siostra Louisy.- wyciągnęłam rękę. Jednak on nie zareagował.
-Ta Lilly?- zmierzył mnie lodowatym spojrzeniem.
-Ymmm... Chyba. Ale co ja zrobiłam?- oddałam mu blondynkę. Chłopak zacisnął usta, jakby powstrzymywał się od powiedzenia czegoś niestosownego.
-Nie, nic.- wysyczał.
Podszedł do drzwi i włożył klucze do zamka. Otworzył, dając mi do zrozumienia żebym weszła do środka. Dom był mały, ale przestronny. W hallu na blado różowych ścianach wisiało sporo zdjęć. Były Louisy i Toma. Dużo fotografii małej Lux, tego chłopaka i paru innych. Jednak moją uwagę przykuło jedno. Moje i Lou. Siedzimy na kanapie i mocno się przytulamy. Przypomniało mi się, że zrobił je tata w ostatnie święta przed wyjazdem. Smutek ściskał całe moje ciało. Przeniosłam wzrok na inne zdjęcia. Skądś kojarzyłam tych pięciu chłopaków, którzy stali nad dopiero co urodzoną blondyneczką.
-Czy ja Cię już kiedyś spotkałam.- zwróciłam się do bezimiennego.
-Wątpię.- zaśmiał się drwiąco.
-Ale ja cię kojarzę i tych 4.- wskazałam na obrazek.
-A to jest możliwe.- uśmiechał się pod nosem do małej. Prychnęłam tylko i wzięłam Lux na kolana. Lokowaty włączył telewizor. Bujałam małego aniołka w rytm piosenki, która właśnie leciała w telewizji. Widziałam ją od paru minut, ale już zdążyłam pokochać. To nie było dziwne, bo jak można było nie uwielbiać takiego słodziaka. Zielonooki zaczął śpiewać razem z telewizorem. Ten głos był mi już znany i zaraz.. zaraz.. taki sam jaki wypływa z głośnika. Spojrzałam na niego zdziwiona, a potem na ekran. Czułam, że chyba zemdleje. Miałam halucynacje? Możliwe by ta sama osoba siedziała tu? Gwiazda młodzieży? Patrzył na moją minę widocznie rozbawiony.
-Ty..yy ... je.. jesteś- jąkałam się.
-Harry z One Direction.- westchnął.- Naprawdę nie wiedziałaś?- zbadał mnie wzrokiem. Myślał, że udawałam.
-Niee..- pokręciłam głową.
-Lou nie mówiła ci gdzie pracuje?- wtedy zrozumiałam, że nic prawie nie wiem o jej życiu. Przez te 2 lata sporo mi umknęło. Nie odpowiedziałam na jego pytanie. Zauważyłam że Lux usnęła mi na kolanach.
-Gdzie ją zanieść?- zapytałam. Harry wziął ode mnie aniołka i gdzieś poszedł. Siedziała na kanapie patrząc się w telewizor. Tak naprawdę nie wiedziałam co tu się dzieje. Lou zna największe gwiazdy w UK! Do tego jedna z nich jest w tym domu. To dziwne, ale miałam ochotę uciec. Błagałam w myślach żeby wreszcie wróciła, zanim on przyjdzie. Jednak moje marzenie się nie spełniło. Słyszałam jak chłopak schodzi po schodach. Czekałam, aż wejdzie i zajmie to samo miejsce. Jednak tak się nie stało. Wsłuchałam się mocniej. Wychwyciłam jego ciężki oddech gdzieś za sobą. Obróciłam się. Stał oparty o ścianę i uważnie mi się przyglądał po raz setny dzisiaj.
-O co znowu chodzi?- z irytowało mnie jego zachowanie.
-Nic.- odparł cicho i usiadł na swoim dawnym miejscu. Czas dużył się niemiłosiernie.
-Długo się im jeszcze zejdzie?- zapytałam, aby w końcu przestał się bez sensu patrzeć. Krępowało mnie jego bezustanne spojrzenie.
-Nie mam pojęcia.- przeniósł wzrok na zegarek.
-To nieodpowiedzialne, że zostawiła swoje dziecko o takiej godzinie pod opieką obcej osoby.- powiedziałam nie wiem dlaczego. Z tego co dostrzegłam był jej przyjacielem, ale chyba chciałam przerwać ciszę. Jednak to był kiepski pomysł.
-Taak?- powiedział oburzony. Ja już nie potrafiłam się wycofać. Atmosfera była strasznie napięta. Jedno słowo dzieło nas od wybuchu kłótni.
-Tak. No ile ty masz lat? I kim dla nich jesteś?- widziałam jak te słowa go ranią. Harry wziął głęboki wdech i zaczął podniesionym głosem.
-A co ty sobie myślisz? Chyba mają prawo gdzieś razem wyjść!
-Mają, ale jest tyle odpowiedzialniejszych osób na świecie, a nie rozdarta gwiazda popu.- krzyczałam na niego.
-Tak? A kim ty jesteś? Niedojrzałą 20 latką, która nie odzywa się do siostry przez parę lat w których najbardziej jej potrzebowała? Baaardzo odpowiedzialna jesteś. Myślisz, że przyjedziesz i będziesz super siostrą Lou i ciotką dla Lux? Mylisz się! Nawet nie wiesz ile Lousia płakała przez ciebie. Ty miałaś ją gdzieś!- wymachiwał rękami.
-Nie znasz mnie. Nic nie wiesz o moim życiu! Masz wszystko czego tylko chcesz... Nie znasz mojej historii.
-I może nawet nie chcę poznać! Wynoś się z życia Lou. Poradziła sobie bez ciebie kiedyś to i teraz da radę, bo ma nas!- jego słowa bardzo mnie bolały. Jeszcze chwila i płakałabym jak dziecko.
-Lilly?- zobaczyłam blondynkę w drzwiach salonu. Musieliśmy nie słyszeć jak wchodziła przez naszą kłótnię.
-Lou!- przytuliłam ją.
-O co chodzi? Czemu się wydzieracie?- pytał nas Tom. Spojrzałam z pogardą na Stylesa.
-Lousia, musimy pogadać.- pociągnęłam ją w kierunku kuchni. Weszłyśmy do pomieszczenia.
-Jak ty się tu znalazłaś?- na jej twarzy widniał uśmiech.
-Poprostu wsiadłam, przyjechałam, jestem- przytuliłam ją ponownie.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę.
-Ja też. Tylko nie rozumiem co tu robi ten cały Harry?
-To jest mój przyjaciel i chrzestny Lux. A właśnie widziałaś ją?- pytała podekscytowana.
-Tak jest śliczna i słodka.Po mamie. Ten chłopak mnie denerwuje.- walnęłam ręką w stół.
-No właśnie... Kłóciliście się?
-Tak. Myśli, że jak jest popularny to może ludzi traktować jak szmaty? Pouczać mnie nie będzie. Dupek.
-Lilly! Opanuj się. On jest bardzo fajny i miły.
-Może dla ciebie.- prychnęłam.
-Jestem miły dla tych którzy są dla mnie mili.- usłyszałam głos za sobą.
-Mógł byś nie podsłuchiwać!- krzyknęłam.
-Lilly!- wrzasnęła Lou.
-Widzisz? To jest twoja siostra? Wątpię...
-Zamknij się Styles i wyjdź!- lokowaty wszedł z kuchni wziął kurtkę i nie zakładając jej wyszedł trzaskając drzwiami.
-Co ty wyprawiasz? Harry jest moim najlepszym przyjacielem a ty siostrą. Musisz go tak traktować? Rozumiem jesteś zła, ale nie każdy facet jest głupi!
-To on zaczyna! Sama nie wiem o co mu chodzi. Kazał mi się wynosić z twojego życia! Jakim prawem?
-On jest czasami porywczy. Musi ochłonąć. Boi się o Lux. Przecież będziesz się nią zajmowała i dla niego nidy będzie miejsca. Zachowujecie się jak małe dzieci. Nawet go nie znasz.
-Nie będę dla niego miła!
-Nic się nie zmieniłaś... Patrzysz tylko na czubek własnego nosa...- załamała ręce.
-Dobrze. Postaram się z nim nie kłócić i być miła dla pozostałych ludzi tylko błagam nie dla niego.- pogładziłam ją po plecach.
-Ale co on ci zrobił znasz go zaledwie parę minut.. Opanuj się.
-I wiedzę kim jest.
-Chodźmy lepiej spać. Nie wiedzę e tym sensu- podniosła się i ruszyła do salonu. Trzydzieści minut później leżałam na kanapie, gdzie zaczął się cały konflikt z panem ' wynoś się z jej życia'. Mogło być inaczej. Skoro przyjaźni się z Lou nie może być zły. Kocha Lux jak ja. Jesteśmy podobni? Na pewno nie. On jest chamski i bezczelny. A ja? W sumie dziś pokazałam się z takiej samej strony... Rozejrzałam się po pokoju. Z walizki wystawało coś dużego i czerwonego. Podeszłam bliżej. Był to mój stary zeszyt. Znalazłam go przy pakowaniu i zabrałam tu. Pisałam w nim wszystkie moje uczucia, doznania, wydarzenia Od wyjazdu Lou do chwili poznania mojego chłopaka. Potem myślałam, że to bez sensu. Otworzyłam go niepewnie. Trafiłam na pierwszy wpis 'Jest trudno. Nie czułam się tak od dawna. Zostałam sama nie mam nikogo' i kolejne 'Czy naprawdę musi tak być? Samotność boli najbardziej. Wolę już się kłócić z tobą Lou. Tylko bądź tu.','Potrzebuję kogoś, teraz, zaraz, tu!'. Niektóre kartki były mokre od łez. W końcu trafiłam na ostatni wpis: 'Jestem szczęśliwa, od dawna czegoś takiego nie czułam'. Wzięłam do ręki długopis i nakreśliłam datę:
'10.04.2013r. Pierwszy dzień w Londynie, czy zawsze na tą myśl będę miała w głowie jedno imię? HARRY! Mały, wstrętny, irytujący Styles. Nienawidzę go! Od pierwszego dnia... Nic i nikt tego nie zmieni! Straciłam przyjaciół. Miałam okazję poznać kogoś i to psuje na wstępie. On też to zepsuł. Czy tak będzie już zawsze? Będę taką suką? Ale czemu ja się nim w ogóle przejmuje? Nawet go nie znam. To jest dziwne... bardzo dziwne...'
Dopiero zacznie rozwijać się akcja. Oczywiście jeżeli się podobał rozdział proszę o komentarze,bo to daje ogromną siłę i wenę xd
Chcę także zachęcić was do obserwowania, bo na razie nie ma żadnych obserwatorów. Pozdrawiam. :*
Świetny. Nie mogę się doczekać kiedy Lili pozna resztę chłopaków:P
OdpowiedzUsuńSuper naprawde ;)
OdpowiedzUsuń@awhmyLoueh
Epickie ♡
OdpowiedzUsuńEkstra :D
OdpowiedzUsuńWiem, że to dziwne, ale śmiałam się gdy się kłócili xD