28.04.2013r
02:43
Londyn
Obudziło mnie mocne chrząknięcie. Ktoś był w drugim końcu pokoju. Zdjemował spodnie i bluzkę. Ręką ostrożnie szukałam włącznika lampki. To nie był zapewne Lou. Postać zmierzała w moim kierunku. Szybko zapaliłam światło.
-Lilly, Harry?- krzyknęliśmy w jednym momencie.
-Co ty tu robisz? Miałeś nie wrócić!- piszczałam.
-Ja? To ty leżysz w moim łóżku. Nie wiem dlaczego.- patrzył na mnie jak na chorą psychicznie. To nic, że leżałam na łóżku w samej bieliźnie, bo on stał przede mną jak się urodził.
-Zawsze śpisz nago?- wskazałam delikatne na jego 'dół'. Chłopak momentalnie zakrył się i wybiegł z pokoju. Byłam w szoku. Po pierwsze Harry miał nie wrócić. Po drugie skąd miałam wiedzieć, że to jego łóżko i pokój?
-Co ona tu robi?- słyszałam już wyraźny głos Stylesa dobiegający z któregoś pokoju. Domyślam się, że od Lou. Założyłam czym prędzej spodnie i koszulkę, którą dostałam od Eleanor na przebranie. Podążyłam za głosem i znalazłam się w dużym pomieszczeniu. Na środku stał lokowaty i coś próbował przekazać zaspanemu Louisowi i El.
-Mógłbyś się ubrać i poczekać, aż trochę zacznę ogarniać?- mówił powoli Tommo. Za to brunetka patrzyła zdezorientowana to na twarz Harrego, to na jego gołe ciało, a na koniec pytająco na mnie.
Ja tylko zmęczona jego krzykiem oparłam się o komodę przy wejściu.
-Spokojnie. Wszystko ci wyjaśnimy. Tylko proszę, załóż spodnie.- krzywiła się Calder. On na te słowa poczerwieniał i pobiegł do swojego pokoju.
-Co ty robiłaś w jego łóżku?- śmiali się.
-Kazałeś mi wybrać sobie pokój, a jego był najbliżej.- zawstydziłam się, głupotą całej tej sytuacji.
-I nie poznałaś, że to Hazzy?- spojrzał nie dowierzając.
-Było ciemno! Ja byłam wykończona i tak jakoś...
-Dobra. O co chodzi?- przerwał mi wchodząc, wkurzony Styles.
-Mieliśmy małą imprezę. Lilly u nas została na noc. Po prostu pomyliła pokoje.- wzruszył ramionami Tomlinson.
-A dlaczego ma na sobie moje ubrania?- wskazał bluzkę którą miałam na sobie.
-To moja wina. Wzięłam pierwsze rzeczy z brzegu, bo mieliśmy mały wypadek.- śmiała się El.
-To jest dla ciebie takie zabawne?- pytał ją Styles.
-A dla ciebie nie?- dołączył do niej Louis.
-Ani trochę.- fuknął.
-Twój problem.- odezwałam się w końcu.
-Ale miałeś od razu lecieć do Francji. Co ty tu robisz?- zapytał po chwili Lou.
-Chciałem wam zrobić niespodziankę i zabrać parę rzeczy.-oznajmił.
-No to ci się udało.- parsknęli znowu śmiechem. Po chwili jednak i ja dołączyłam do nich.
-Jesteście szurnięci.- Styles poszedł do swojego pokoju spać. My w dalszym ciągu jednak nie mogliśmy się opanować. To musiało być dla niego szokujące. Zobaczyć największego wroga we własnym łóżku, ubranego w samą bieliznę. Na dodatek stać przed nim całkiem goły. Całe szczęście, że mi nigdy nic takiego się nie stało. Chcąc, czy nie było 2:1 dla mnie.
-Wybierz sobie inny pokój. Tylko znowu nie wejdź do łóżka Harremu.-pogroził mi palcem Louis. Został tylko jeden problem. W tamtym pomieszczeniu został moja torebka. Zaklęłam pod nosem i na palcach podeszłam pod drzwi. Usłyszałam mocne uderzenie. Lokowaty chyba zrzucił jakiś przedmiot. Otworzyłam powoli drzwi. Harry siedział na podłodze. W ręku trzymał czyjeś zdjęcie w ramce. 'Tak bardzo przypomina mi ciebie'- szepnął i lekko się uśmiechnął. Chyba nie zauważył, że weszłam.
-Mogła bym zabrać kilka rzeczy.- zapytałam cicho. Harry drgnął. Chyba się znowu mnie przestraszył.
-Tatuś nie nauczył pukać?- powiedział z przekąsem. Rozumiem, że mnie nienawidził, ale to było przegięciem. Dobrze wiedział o moim ojcu. El mówiła, że wie dużo więcej. Dlaczego mi to zrobił? Po co poruszał ten temat. No tak rozumiem chciał mi dopiec, ale są chyba jakieś granice? Granice przyzwoitości, Styles..
-Jakoś nie zdążył.- odpowiedziałam cicho. Ledwo powstrzymując się od wybuchu płaczu. W sumie co by mi to dało? Jeszcze większą by miał satysfakcję, a ja mu jej nie dam. Spojrzał na mnie nieobecnym wzrokiem. Otworzył usta jakby chciał coś powiedzieć. Jednak zrezygnował. Zbierałam moje rzeczy porozrzucane po całym pokoju. On za to lustrował każdy mój ruch, z wyrazem twarzy 'nieprawdopodobne'. Co chwilę nie dowierzając kręcił głową. Nie rozumiałam jego zachowania, ale już nawet nie chciałam pytać o co mu chodzi. Pewnie i tak zeszło by to do kolejnej kłótni i środku nocy. -Słodkich snów.- szepnął, gdy wychodziłam. Odwróciłam głowę i spojrzałam mu w oczy.
-Wzajemnie.- odparłam.
29.04.2013r.
6:02
Londyn
Z krainy snów wyrwały mnie głośne krzyki na korytarzu.
Wciągnełam na siebie szare dresy i bluzę Stylesa. Szeroko otwierając drzwi dostrzegłam wszędzie obecny bałagan.
-Lilly widziałaś może...ehh przecież tu nie mieszkasz...- machnął ręką Louis. Zeszłam na dół, gdzie siedział Harry powoli pijąc kawę.
-Powinnaś wrócić do domu. Louisa ma do ciebie jakieś sprawy.- mówił nie odrywając wzroku od kubka z ciemną cieczą.
-Skąd wiesz?- zdziwiłam się. Lokowaty czegoś szukał w kieszeni spodni. W końcu wyciągnął, mój telefon i położył na blat.- i odebrałeś?!- krzyknęłam.
-Dzwonił mi nad uchem to musiałem.- przeglądał się w łyżeczce.
-To moja prywatna rzecz!- zezlościłam się. Chłopak tylko pokręcił głową i oddał się ponownie swojemu, jakże fascynującemu zajęciu. Prychnęłam znudzona jego zachowaniem. Chciałam powiedzieć mu coś tak przykrego jak on mi wczoraj. Chciałam go po prostu zranić. Jednak nie potrafiłam. Ten chłopak miał coś dziwnego w sobie. Coś przez co nie miałam serca go krzywdzić. W mojej podświadomości pojawiła się myśl, że on miał jeszcze gorzej niż ja. Skąd była? Nie wiem... I jeszcze te jego sprzeczne zachowania. Najpierw mówi o moim ojcu, a potem rzyczy słodkich snów. Weszłam z powrotem na górę.
-Lou, widziałeś może Eleanor?- spytałam chłopaka siedzącego nad czarną walizką z miną jakby miał się zaraz rozpłakać.
-W tym domu nic nie mogę znaleźć.- załamał ręce.- a El jest pod prysznicem.- wskazał głową za siebie.
-To dziwne... Ty biegasz, szukasz, pakujesz się, a lokers siedzi na dole pijąc spokojnie kawę?- zmarszczyłam nos.
-Jak jest spakowany, to sobie siedzi.- mały biedny Louisek nie zdąrzył tego zrobić. On chyba nigdy nie dorośnie. Z łazienki wyszła brunetka z ręcznikiem na głowie. W momencie, gdy zobaczyła swojego chłopaka na ziemi, wybuchła nieopanowanym śmiechem. Chyba pomyślała to samo co ja.
-Możesz powiedzieć co cię tak bawi?- zapytał zdenerwowany chłopak.
-Nie co tylko kto. Mianowicie ty.
Czasami zastanawiam się dlaczego ja taka rozsądna, opanowana i ułożona osoba jestem z takim głupkiem jak ty. Mogłam sobie wybrać na przykład Harrego. Jest o niebo odpowiedzialniejszy od ciebie, kochanie.- pokręciła głową. Lou spojrzał na nią obrażony. Dziewczyna podeszła do niego nachyliła się i pocałowała w czoło.- A już wiem to pewnie dlatego, że cię kocham.- obdarowali się wzajemnym uśmiechem.
-Przepraszam El. Dasz mi moje ubrania?- zwróciłam się do Calder.
-Okej. Chodź.- powiedziała odrywając się od swojego chłopaka.
'28.04.2013r. I znowu to zrobiłeś. I znowu zraniłeś mnie prosto w serce. I znowu powinnam cię nienawidzić. I znowu ci to okazać. I znowu nie potrafię...'
//No więc to już 5 rozdział. Chciałam podziękować za wszystkie komentarze i nagrody. Na prawdę jestem wdzięczna. Dzięki waszym 15 sekundom poświęconym na komentarz widzę efekt i motywację. W tym rozdziale mało się dzieje i jest trochę krótki, ale jakbym napisała dalszą część byłby straszliwie długi dlatego zrobiłam z niego dwa rozdziały. Następny już w czwartek. Pozdrawiam :*
Świetny.
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę się doczkeać czwartku
OdpowiedzUsuńŚwietne ♡
OdpowiedzUsuńSzczerze.? Nie wiem co się dzieje z Harrym. Raz jest miły, a raz zmusza Lil do łez... Taki trochę cham. :/
OdpowiedzUsuńAle i tak shippuje Liarry ♥