piątek, 31 maja 2013

Rozdział 8.~ Chcę być przy tobie.

14.05.2013r.
Londyn
16:26
Kolejne krople londyńskiego deszczu spadały na mają gołą głowę. Przez tą całą sytuację byłam strasznie roztargniona i nie wzięłam parasola. Chociaż w sumie nie przeszkadzało mi to. Zimny i rzęsisty, jakby koił moje myśli. Jaką byłam egoistką? Co jeżeli wczoraj bym go nie spotkała? Można powiedzieć, że wszystko dzięki Harremu. Od dziś wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny...

RETROSPEKCJA
Spojrzałam wściekła na winowajcę i zamarłam.
-Lilly?- odezwał się pierwszy.
-Co ty robisz w szpitalu?- zmierzyłam go wzrokiem.
-Przyjechałem odwiedzić...- był wyraźnie zakłopotany- babcię.
-Przyjechałeś w dresach i kapciach?- niedowierzałam.
-Panie Johnson! Proszę wrócić do sali! Po chemii nie wolno tak chodzić. Jest pan osłabiony!- podeszła do nas szczupła blondynka w ubraniu pielęgniarki.
-Po chemii?!- powtórzyłam jej słowa. -Ehh- pokręcił głową chłopak.- zaraz wrócę.- kobieta odeszła.
-Możesz mi powiedzieć o co chodzi?- usiadłam obok niego. Ralph wziął głęboki wdech.
-Mam raka.- zasłonił twarz rękami. Przytuliłam go do siebie.- Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie? Wtedy powiedziałem ci, że jestem tu po nowe życie... I to dosłownie prawda. Wiesz co to jest miłość od pierwszego wejrzenia? Wtedy w autobusie poczułem coś takiego do ciebie. Kiedy zobaczyłem twój uśmiech byłem pewien. Gdy się umówiliśmy to był dzień przed tym jak musiałem tu przyjść. Chciałem ci wyznać miłość i to zrobiłem. Jeżeli bym przeżył walczył by o ciebie. Jeżeli nie chciałem żebyś wiedziała i wspominała mnie czasem. Nawet jako dupka który się nie odezwał.- zaśmiał się nerwowo.- niestety popsułaś mój plan.
-Trzeba było mi powiedzieć o chorobie. Wspierałabym cię.- spojrzałam na niego.
-Nie chciałem żebyś robiła to z litości. Ja mógłbym sobie coś pomyśleć. Rozumiesz?
-Teraz cię nie zostawię. Nie możesz być sam.- pokręciłam głową. Brązowooki chciał coś powiedzieć, ale zamknęłam mu usta pocałunkiem. To był impuls.Wystraszyłam się. Co będzie dalej? Wydaje mi się, że też się w nim zakochałam. Chociaż może te problemy mnie przerosno... - wrócę jutro- szepnęłam.

KONIEC RETROSPEKCJI

Dochodziłam już prawie do kliniki. Obawiałam się. Może lepiej gdybym zawróciła? Nie! Nie mogę tak postąpić. Kocham go. Przynajmiej tak mi się wydaje. Otwierając uderzył we mnie ten charakterystyczny zapach szpitala. Kiedyś mi nie przeszkadzał. Można nawet powiedzieć, że go lubiłam. W końcu miałam zostać lekarzem. Jednak teraz wydał mi się okropny i bardziej wyraźny. Zakręciło mi się w głowie. Złapałam się pobliskiej ściany. "Wszystko okej"- powtarzałam w myślach. Skierowałam się do sali Ralpha. Leżał na łóżku i wydawało się, że śpi. Najciszej jak się dało podeszłam do niego.
-Jednak przyszłaś.- na jego twarzy przewinął się uśmiech, ale po chwili znowu wróciła powaga i skupienie.
-Tak. Chce być przy tobie.- zdawałam sobie sprawę z tych słów. -Masz jeszcze czas. Jeżeli chcesz, wycofaj się. Nic się nie stanie.- mówił nie otwierając oczu.
-Chce być przy tobie.- rozwiałam jego wątpliwości. Otworzył oczy.
-Wiesz, że jesteś najwspanialszą osobą jaką spotkałem?- uśmiechnął się. Usiadłam na łóżku i wtuliłam się w niego.
-Wyjdziesz z tego. Razem z tego wyjdziemy.- pocałowałam go. Po całym ciele rozchodziło się przyjemne mrowienie. Wiem, dokonałam dobrego wyboru.

14.05.2013r.
22:30
'14.05.2013r. Ludzie myślą, że wszystko jest trudne. Nie, wcale nie jest. Albo kogoś kochamy, albo nie. No właśnie zostaje tylko te 'albo', które jednak proste nie jest.'
-Gdzie byłaś cały dzień?- wszedł do pokoju Louis, jedzący jakieś chrupki, które wylatywały mu z buzi.
-A skąd to wiesz, przecież ciebie też nie było- spojrzałam zawadiacko.
-Harry coś wspomniał.- machnął ręką.
-Ahaaa..- przyciągnęłam.
-To gdzie dziś byłaś?- dociekał.
-Chodziłam trochę po mieście. Wiesz zakupy i te sprawy.
-Trzeba było tak wcześniej. Cały dzień latałem z El po sklepach. Mogliśmy cię zabrać.- mówił ochoczo.
-Ah tak. Następnym razem.- westchnęłam.-przepraszam Lou, jestem trochę zmęczona.- chłopak chyba zreflektował się.
-Już ide. Dobranoc skarbie.- pocałował mnie w czoło. Zachichotałam cicho. Byliśmy w podobnym wieku, a on zachowywał się jak mój ojciec. Ojciec- którego nigdy nie miałam. Partner mamy starał się jak mógł. Obydwoje próbowaliśmy być blisko, ale różnie to było. Mysle, że ta pustka zawsze gdzieś będzie. Nic nie jest w stanie jej załatać.

18.05.2013r.
Londyn
12:11
W ciągu ostatnich dni moje życie wyglądało jak ściśle zaplanowany schemat. Rano wstawałam, ubierałam się i dałam do szpitala. Po 12 godzinach wracałam, dałam spać i od nowa... Kiedy byłam u Ralpha cały czas musiałam go pocieszać. Byliśmy razem. Oświadczyłam to moim przyjaciołom i siostrze. Nikt nie wiedział o chorobie. Całe szczęście, że ich nie było. Trudno byłoby wytłumaczyć zniknięcia na całe doby. Lux była naraziez nimi i Tomem.  Każda chwila była ważna. Wierzyłam, że mój chłopak wyjdzie z tego. Napewno... Dziś strasznie bolała mnie głowa. Wróciłam do domu po parę rzeczy. Przeżuciłam pół kuchni w poszukiwaniu proszków. Zniecierpliwiona wybrałam numer Tommo.
-Coś nie tak? Podpaliłaś nam dom?- śmiał się.
-Nie. Gdzie macie coś od glowy?- po drugiej stronie usłyszałam szczery rechot Tomlinsona.- oj wiesz o co mi chodzi.
-Tylko Harry ma takie problemy. Szukaj u niego. Drogę znasz.
-Nie wiem czy będzie z tego zadowolony.- mruknęłam.
-Nie wiem, dlaczego miałby się o tym dowiedziec.- próbował naśladować mój głos. W tle usłyszałam zachrypnięty męski głos Stylesa. Po odpowiedzi Lou, która brzmiała "nikt kto by cię interesował", mogłam wywnioskowac, że pyta kto dzwoni. W tamtym momencie poczułam lekkie ukcucie w żołądku. Tak wstawałam sobie, że to nie było w okolicach serca. Co mnie obchodziło, czy Hazze interesuje, czy nie? Mój chłopak włączy o życie, a mnie męczy jakiś koleś? Wtedy właśnie doszło do mnie. Może ja? NIE! Kocham Johnsona i to jemu jestem potrzebna. W końcu dotarłam do drzwi pokoju lokowatego. "Raz się żyje"- pomyślałam otwierając drzwi. Stawiając pierwszy krok zamknęłam oczy jak dziecko, które boi się uderzenia. Pozornie wszystko było okej. Nie oberwałam niczym ciężkim. Odetchnęłam i usiadłam na łóżku. Spojrzałam na szafkę i serce stanęło mi w piersi...
// Nawet nie wiecie jak się męczyłam. Przepraszam miał być w czwartek, ale nie dałam rady. Ciężko szło. Jakos napisałam, więc docencie i skomentujcie. Pozdrawiam.

3 komentarze:

  1. Super:) Ciekawe co zobaczyła, może swoje zdjęcie? haha na pewno nie. Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa co znajdzie w szafce oprócz leków. Czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ekstra.! :D
    Nie spodziewałam się, że Ralph będzie chory na raka... i że Lil będzie z nim :)
    I tak dalej shippuje Liarry :D

    OdpowiedzUsuń