wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 13.~ Niefortunne zdarzenia.

Okazało się, że nie możemy jechać jednym samochodem. To w końcu logiczne. Więc ja, Zayn, Niall i Harry pojechaliśmy jednym, a El, Lou i Liam drugim. Prowadził blondyn, obok niego siedział Styles. Ja z Malikiem zajęliśmy miejsce z tyłu. Lokowaty włączył jakąś piosenkę na cały regulator i po chwili wszyscy wydzierali się na całe auto. Mulat uśmiechnął się do mnie i przygryzł wargę. W jakiś dziwny sposób jego dłoń znalazła się na moim kolanie. Spojrzałam na niego zdziwiona, a on niechętnie zdjął i położył ją na oparciu curly'ego.
-Niall, mogę zadać ci pytanie!- próbowałam ich uspokoić. Horan podniósł brew, co odczytałam jako pozwolenie.
-Jeżeli chcesz się zabawić, to będziesz pił?- zapytałam.
-No i co...- uśmiechnął się.
-El też będzie?- zapytałam ponownie.
-Chyba tak.- wzruszył ramionami.
-No to jak wrócimy?- na moje pytanie wszyscy się gorzko zaśmiali.
-Tak jak przyjechaliśmy, no nie?- spojrzał po pozostałych zadowolony czarnooki i pogładził mnie po ramieniu. Naprawdę nie poznaję go dziś. Może dlatego, że nie ma Pezz tak się zachowuje, jednak to nie fair.
-Nie bój się, niepierwszy raz.- kontynuował.
-Nie poznaje was dziś, serio...- zaśmiałam się nerwowo. To co mówiłam było prawdą. Czy oni mówią serio? Na ogół dziecinny Niall ma zamiar zapić się i wracać samochodem. Nie, to nierealne.
-Jesteśmy!- wrzasnął kiedy byliśmy na podjeździe jakiegoś wielkiego domu.
-Myślałam, że idziemy do klubu.- zmrużyłam oczy. Nikt mi nie od powiedział. Wysiadłam szybko i podeszłam do samochodu którym właśnie przyjechała reszta. Chłopcy poszli już do środka. El z Louisem szli przodem, a ja idąc za nimi rozmawiałam z Paynem, czy chłopcy mówili serio o tym powrocie. Niestety tak. Nawet on nie widział w tym nic złego. Impreza odbywała się w wielkiej willi i ogrodzie znajomych chłopców. Było około 200 osób. Nigdy nie byłam na tak dużej domówce. Dom był ogromny i urządzony nowocześnie. Na każdym stoliku stał alkohol. W ogrodzie był basen, a przy nim stał DJ. Ludzie zaczynali się rozkręcać. Poszłam z Liamem po jakiegoś drinka. Nawet on dziś chciał zaszaleć. Styles i Horan tańczyli przy basenie z jakimiś dziewczynami bardzo nieelegancki taniec. Poczułam w sercu lekki ucisk.
-Znasz je? wskazałam na dwie pary.
-Nie. Pewnie oni też ich nie znali do tej pory.- uśmiechnął się.
-Szybcy są.- pokiwałam z uznaniem głową.- idź i ty.
-Posiedzę z tobą.- dotknął mojej dłoni.
-Nie. Ja zaraz do was dołączę. Wypije jeszcze jednego.- Li wstał i poszedł w ich kierunku. Nalewałam sobie już ostatniego kiedy poczułam dłonie na swoich biodrach. Podskoczyłam ze strachu.
-Ślicznie dziś wyglądasz.- usłyszałam za sobą głęboki głos Malika.
-Dziękuje.-odwróciłam się do niego.- prze straszyłeś mnie.- uderzyłam go w ramię.
-Taki miałem cel.- przesunął się do mnie i założył mi włosy za ucho. -Co tam u Perrie?- zapytałam odsuwając się od niego.
-Wierzysz w to?- zaśmiał się.
-W co?- zmarszczyłam brwi. Do naszej rozmowy przyłączył się Tomo.
-Wierzysz w to, że nie przyjechała. Co za pech...- westchnął i pociągnął za sobą mulata. Byłam już dostatecznie wstawiona by iść potańczyć. Dostrzegłam w tłumie Eleanor. Zaczęłyśmy razem się wygłupiać.
Dołączyli do nas chłopcy. Było około 24. Wszyscy byli już pijani. Lou odciągnął nas na bok. Szanuje to, że nie bierzecie, ale raz zróbcie wyjątek. Musimy zapamiętać to do końca życia. Wsunął nam w dłonie małe białe tabletki. To ekstazy, odlot po całej linii. Normalnie nie bawię się w takie rzeczy, ale przez wypite procenty szybko się złamałam. Wróciliśmy tańczyć. Obok zauważyłam Hazze z jego nową panienką. Przesunęłam się do Zayna i szeptałam mu na ucho miłe słowa. Nie wiem czemu, przecież Harry mną się nie interesował, ale spojrzał na nas i przyciągnął mocniej swoją lalę. Położyłam ręce na ramionach Malika, a on swoje umieścił nad moimi pośladkami. Harry zaczął całować się z brunetką. Na co ja głośno się zaśmiałam i pociągnęłam mocno wystawionego mulata za rękę. Odeszliśmy w stronę pokoi, a Styles odprowadził nas wzrokiem. Weszliśmy do jednego.
-Louis mówił, że to na ciebie podziała.- całował mnie w szyję. Wtedy przypomniało mi się, że tak naprawdę chciałam tylko wkurzyć Harrego.
-Zayn, co ty chcesz zrobić?- zapytałam wystraszona.
-Też tego chcesz.- zjechał ręką do guzików mojego swetra. Prawdę mówiąc Malik cholernie mnie pociągał. Może dlatego, że byłam odmóżdżona.
-A Perrie?- spojrzałam w jego dzikie oczy. Wywrócił nimi.
-Pragnę ciebie, a ty mnie. To zostanie pomiędzy nami.- właśnie skoczył rozwinąć ostatni guzik. Spojrzał na mój goły brzuch.
-Gdybym wiedział, że masz tylko to już dawno bym go zdjął.- mruknął.
-Czy my właśnie chcemy się pieprzyć?- zaśmiałam się. Mulat skinął rozbawiony. Położył mnie na łóżku. Zaczął zdejmować koszulkę.
-Czy to zniszczy naszą przyjaźń?- pytałam.
-To zależy od ciebie.- oparł się rękami nad moją głową. Pocałował mnie w usta. Zjeżdżał językiem coraz niżej. Zdjęłam szybko stanik. Szybkim ruchem przewróciłam Malika na plecy. Usiadłam na jego torsie. Namiętnie go pocałowałam. Zaczęłam językiem jeździć po jego klatce i coraz niżej... Zayn mruknął przeciągle. Dotknęłam przez spodnie jego członka. Był już gotowy. Ściągałam z niego spodnie. Nagle ktoś zapukał nerwowo do drzwi. Odskoczyłam od niego.
-Tak?- odezwałam się.
-Zbierać się policja jedzie!- krzyknął. Ubraliśmy się i wyszliśmy sprawdzić co się stało. Wszyscy sprzątali butelki i prochy. Zayn gdzieś pobiegł. Doszłam do wniosku, że najlepiej będzie się ulotnić. Wyszłam na dwór. Rozejrzałam się. Naszych samochodów już nie było. "Fajnie mnie załatwili"- pomyślałam i usiadłam na chodniku. Zakryłam twarz dłońmi. Usłyszałam przed sobą dźwięk silnika motocykla.
-Wsiadaj!- rozpoznałam głos Harrego. Podniosłam się szybko. Nie wiem skąd, ale przed domem stali paparazzi. Pewnie dowiedzieli się, że są tu chłopcy. Wsiadła na motor i z piskiem ruszyliśmy. Ktoś nas zobaczył i zaczęli nas gonić. Styles był strasznie pijany. Nie mógł dać się złapać. Pewnie też coś brał. Nie wiem jak dawał radę w ogóle jechać. Po paru minutach wyjechaliśmy już z Londynu. Te wścibskie gnidy nie dawały za wygraną. Po 3 km Harry nagle skręcił w jakąś leśną drogę. Przebrnęliśmy przez błoto i znaleźliśmy się przed małym domkiem. Ześlizgnęłam się z siedzenia i ledwo co nie upadłam. Styles w ostatniej chwili złapał mnie za rękę.
-Już okej.- wyszarpałam mój nadgarstek z jego stalowego uścisku.
-Poczekamy chwilę, aż wrócą do miasta.- odrzekł i usiadł na drewnianych schodkach przed domem. Budynek był mały, cały z bodajże sosny. Zajrzałam niepewnie do środka przez szybę.
-Chyba nikogo nie ma.- wzdrygnęłam się na myśl, że jestem tylko z Harrym w tym lesie, a na dodatek jest ciemno. Obeszłam wszystko wkoło. Czułam się nadzwyczaj radośnie, bez żadnych problemów. Narkotyk na pewno już działał. Wróciłam do lokowatego, który robił coś przy motocyklu.
-Chyba nigdzie nie pojedziemy.- odsunął się.- nie ma paliwa.
-Śpimy pod gołym niebem?- zaśmiałam się. Tak ewidentnie narkotyk działał!
-Nie. -podszedł do drzwi i się schylił. Spod wycieraczki wyciągał klucz z tego co się domyśliłam do domku.- to mój dom, mój i chłopaków. Przyjeżdżamy tu jak nam się nudzi.- uśmiechnął się.
Weszłam do środka. Było tu całkiem miło. Mały kominek i... jedno łóżko!
-A jak tu śpicie, skoro jest miejsce dla dwóch?- zapytałam z nadzieją, że ma jakieś wyjście.
-Mogę spać na podłodze, jeśli ci o to chodzi.- prychnął.
-Nie. Jest w porządku.- spojrzałam na niego dziko. W jednym momencie stałam spragnioną tylko seksu małolatą. Nie wiem czy te świństwo nie było czymś innym niż ekstazy. Zdjęłam posłusznie buty i wskoczyłam na łóżko. Styles przyniósł koc i mnie przykrył. Usiadł obok łóżka.
-Choć tu, nie bój się.- poklepałam miejsce obok.
-Napewno?- spojrzał na mnie niepewnie. Skinęłam głową. Hazza ostrożnie się położył. Przytuliłam się do jego klatki piersiowej.
-Lilly, ty jesteś tylko pijana?- objął mnie ramieniem.
-Ładnie pachniesz.- wciągnęłam powietrze.- a ty coś piłeś?- zapytałam.
-Coś.- zamyślił się.
-Kim była ta dziewczyna?- spojrzałam mu w oczy.
-Jaka?- ściągnął brwi.
-Ta z imprezy.- wypięłam mu język.
-Nie wiem.- wzruszył ramionami.
-Nie wiesz i się z nią całowałeś?- popukałam go w czoło i głośno się zaśmiałam.
-Co to jakieś przesłuchanie?- oparł się na rękach i wypuścił powietrze.-a możesz powiedzieć co robiłaś z Zaynem?- wydął usta.
-Pokazać ci?- oblizałam wargi. Chłopak spojrzał na mnie zdezorientowany. Szybkim ruchem usiadłam na jego torsie. Wpiłam się mocno w jego pełne i idealnie czerwone usta. O dziwo chłopak odwzajemnił mój pocałunek. Zaczęłam zdejmować z niego koszulkę. Do niego chyba dotarło. Odetchnął mnie.
-Zrobiłaś to z Zaynem?- wybuchnął.
-Nie!- krzyknęłam.
-Jak mogłaś? Jak on mógł zdradzić Perrie?- Harry poderwał się i złapał za głowę.
-Spokojnie, pocałowałam go tylko. Oni dali mi coś razem z Louisem. Oboje to wzięliśmy i tak się stało.- wzięłam go za rękę. Prawdę mówiąc miało do tego dojść. Przez ten narkotyk stałam się dziwką i postanowiłam wykorzystać okazję.
-Ja wtedy sobie uświadomiłam, że pragnę tylko ciebie.- spojrzałam mu w oczy. Normalnie to byłoby prawdą, ale w tym stanie wyszło mi niezłe kłamstwo. W jego oczach pojawił się ogień.
-Nienawidzę cię.- złapał mnie za ręce i przy twierdził do łóżka. Odpłynęłam w namiętności jego pocałunków. Scenariusz jakby się powtórzył, ale on był dzikszy. Bardziej zachłanny. Może obydwoje chcieliśmy czegoś więcej, ale byliśmy bardzo zmęczeni.
*
Następnego dnia obudziłam się obolała. Harry robił coś przy patelni. Przyciągnęłam się i podeszłam do stołu. Nałożył coś na talerze i ustawił przede mną. Mogłam się tego spodziewać, jajecznica.
-Jak się spało?- próbował pocałować mnie w policzek, ale szybko się odsunęłam.
-Okej, głowa mnie boli.- jęknęłam. Chłopak westchnął.
-Masz.- dał mi szklankę z mętną cieczą.- to ci pomoże. Nie miałam siły pytać nawet co to. Zabrałam się do jedzenia.
-Wracamy już?- odezwał się po kilku minutach.
-Jeśli znajdziesz benzynę.- wzruszyłam ramionami.
-Możemy zostać i...- uśmiechnął się.
-I?- uniosłam głowę znad talerza.
-Nie pamiętasz co było wczoraj?- zdziwił się.
-Coś pamiętam,a nawet jeśli to nie chcę.- wymamrotałam. Chłopak ściągnął brwi.
-Myślałem...- zaczął.
-Harry, zapomnijmy o tym. Co było tu niech tu zostanie.- dotknęłam jego dłoni.
-Ale ja myślałem, że ty...- znów mu przerwałam.
-Nie, nie kocham cię...

// Nie wiem co napisać. Staram się, a był jeden komentarz za który baaaardzo dziękuję. Proszę jeżeli czytasz- skomentuj. Pozdrawiam :*

12 komentarzy:

  1. Ona ma być z Harrym! Nie moge się doczekać aż to się stanie. Louis był po stronie Zayna niż Harrego... Niesamowiy *-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super.
    Prawdę mówiąc trochę się wkurzyłam ze Louis dał im jakieś prochy. Ale rozdział bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Imagin rewelacyjny Boże dziewczyno kocham cię... masz talent. Chciałabym aby w kolejnych rozdziałach zbliżali się do siebie coraz bardziej a na koniec HAPPY END. ;) Sorry że z anonima ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze że mogliby się zbliżyć do siebie np. Lux zostaje chora i trafia do szpitala Ona się o to obwinia on ją pociesza. Lux zdrowieje i wraca do domu a potem już z górki heheh xD pozdrawiam ;**

      Usuń
  4. świetne:) czekam na więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super !! Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tu @awhmyLoueh ;)
    To. Jest. Zajebiste! Czekam na nexta, poinformuj mnie prosze <3

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest super, czekam nn <3 @stayxstrong

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział świetny, ale miałam nadzieję, że w końcu będą parą. W każdym razie, chce ci powiedzieć, że jesteś świetna i nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów. Twoje opowiadanie różni się od tych, które czytam/czytałam i za to je uwielbiam. Ma w sobie coś czego jeszcze na żadnym innym blogu nie spotkałam. Trzymaj tak dalej, jesteś niesamowita. Daj znać kiedy będzie następny rozdział;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże. .. Jak ona mogła powiedzieć, że go nie kocha? Jak?! Kocha go i to bardzo! Jasne? ;**

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak ona mogła to zrobić.! :O
    Ale ona go kocha.! I on ją też.!
    Liarry mają być razem.!!!!!
    Nie ma innej opcji.! :O

    OdpowiedzUsuń