wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 15.~ Możesz coś dla mnie zrobić?

-Els, co ty tu robisz?- podeszłam do nich bliżej i zmarszczyłam brwi.
Obydwoje byli przestraszeni moim pojawieniem się. Chyba przeszkodziłam im w czymś. Ralph był wyraźnie zdezorietowany i przygnębiony. Wydawać się by mogło, że nieobecny.
-Chciałam poznać w końcu twojego chłopaka. Kiedyś mi mówiłaś w którym jest szpitalu i tak sobie pomyślałam, że byłoby miło, prawda?- spojrzała na chłopaka.
-Tak. Kochanie masz bardzo miłą przyjaciółkę. Chciałbym poznać resztę twoich znajomych.- wyczułam w jego głosie sarkazm. Calder spojrzała na zegarek.
-Ale się zasiedziałam. Muszę już lecieć. Miło było cię poznać. Lilly wpadnę o 15.- szybkim krokiem wyszła z sali.
Okej, to było dziwne. Miałam nadzieję, że El nie zrobiła czegoś głupiego. Zostawiłam Lux na krześle i pobiegłam za nią.
-Możesz mi powiedzieć o czym rozmawialiście?- napadłam na nią, gdy w końcu udało mi się ją dogonić.
-O niczym. Takie tam głupoty.- machnęła ręką.
-W takim razie czemu nie powiedziałaś, że się tu wybierasz? Mogłyśmy przyjść razem.
-Lil, kurcze nie rób problemów tam gdzie ich nie ma.- wywróciła oczami.
-Byłaś tu w sprawie Harrego.- spojrzałam jej w oczy.
-No co ty...- roześmiała się.- nie rób afery. Mówię prawdę.
-Powiedzmy, że ci wierzę.- odwróciłam się na pięcie i wróciłam do sali.
Co jeżeli ona mu powiedziała? Ale nie okłamała by nie przecież. To moja przyjaciółka. Wzięłam na ręce Lux.
-Skarbie, chciałam ci kogoś przedstawić.- posadziłam ją na łóżku.
-Hej.- chłopak uśmiechnął się lekko. Nie był to szczery gest. Coś go dręczyło. A ja wiedziałam, że to miało związek z wizytą Eleanor.
Niebieskooka patrzyła na niego spod białych rzęs.
-Daj wujkowi cześć.- uklęknęłam przed nią. Blondynka wysunęła niepewnie małą rączkę. Ralph roześmiał się i wziął ją na kolana. Przesiedziałyśmy u niego około godziny. Świetnie się dogadywali. Nie wiem dlaczego, ale przypomniały mi się zabawy Lux z Harrym. Chciałam mieć takie dziecko, ale nie z Ralphem... Nie wyobrażałam sobie, żeby ktoś oprócz Stylesa był jego ojcem. To nie miało sensu. Tkwiłam pośród jakiegoś durnego układu...
Mała zrobiła się marudna, więc postanowiłam wracać.
-Lilly, kochasz mnie?- zapytał kiedy podniosłam Lux. Całkiem zbił mnie z tropu. Nie kłamała. Był dla mnie jak brat.
-Kocham. Pamiętaj o tym.- pocałowałam go, ale po chwili uświadomiłam sobie, że mam dziecko na rękach.
-Do jutra- szepnęłam, ale on był już pochłonięty myślami. Nie miałam siły. Pędziłam korytarzem, a po policzkach ciekły mi słone krople. Zauważyłam małe niebieskie oczy wlepione w moją twarz. Mała wtuliła we mnie główkę. Wróciłam do domu pieszo. Starałam się uspokoić. Kiedy wreszcie dotarłam, zdjęłam buty i nas rozebrałam. Malutka po chwili zasnęła w salonie. Usiadłam na przeciw niej i podkuliłam nogi. Zacisnęłam pięści i oczy.

RETROSPEKCJA
-Lou dała mi klucze. Chłopcy chcieli zobaczyć Lux. Byłaś tak zajęta filmem, że z łatwością mogłem ją wynieść z domu.- śmiał się. 
-Nie byłam zajęta. Wcale mi się nie podobał. Nienawidzę filmów o miłości. Czegoś takiego w cale nie ma.- nie wiem po co mu to mówiłam. Mój za długi język zawsze mi nie służył.
-No tak w końcu jesteś starą zgorzkniałą panną. Ale serio nie wierzysz w miłość?- zmrużył oczy. 
-Nie. Nie ma czegoś takiego Haroldzie i mikołaja też- wiedziałam, że to imię go drażni.
-A chcesz się przekonać, założymy się?- mówił do mnie idąc w kierunku schodów.
-Że mikołaj istnieje?- na początku nie zrozumiałam o co mu chodzi.
-Nie chodziło raczej o to pierwsze.- zatrzymał się na pierwszym stopniu. Byłam w szoku. Najpierw się ze mną kłóci, a teraz chce udowodnić, że miłość istnieje. Stałam wpatrzona w jego niepewny i oczekujący na odpowiedź wyraz twarzy. Nie potrafiłam wymówić ani jednego słowa. Prychęłam cicho i omijając go weszłam na górę. 'no to ci udowodnię'- szepnął na tyle głośno, że go usłyszałam.

KONIEC RETROSPEKCJI

I co jednak miał rację? Co ja w ogóle robię? Jestem głupia. Sama się tym ranię. Cios za ciosem. Lubiłam ten psychiczny ból. Masochistka. Weszła na piętro i otworzyłam drzwi do jego pokoju. 

RETROSPEKCJA
Obudziło mnie mocne chrząknięcie. Ktoś był w drugim końcu pokoju. Zdejmował spodnie i bluzkę. Ręką ostrożnie szukałam włącznika lampki. To nie był zapewne Lou. Postać zmierzała w moim kierunku. Szybko zapaliłam światło. 
-Lilly, Harry?- krzyknęliśmy w jednym momencie. 
-Co ty tu robisz? Miałeś nie wrócić!- piszczałam.
-Ja? To ty leżysz w moim łóżku. Nie wiem dlaczego.- patrzył na mnie jak na chorą psychicznie. To nic, że leżałam na łóżku w samej bieliźnie, bo on stał przede mną jak się urodził.
-Zawsze śpisz nago?- wskazałam delikatne na jego 'dół'. Chłopak momentalnie zakrył się i wybiegł z pokoju. Byłam w szoku. Po pierwsze Harry miał nie wrócić. Po drugie skąd miałam wiedzieć, że to jego łóżko i pokój? 
*
-To tylko ramka, ale odkupisz mi?- zaśmiał się. 
-Myślałam, że zrobisz mi aferę.- wyruszyłam oczy. 
-Też bym tak pomyślał.- mruknął.
-To czemu tego nie zrobisz? Wygarnij mi wreszcie. Nie męcz się co.- kpiłam. 
-Spokojnie.- przytrzymał mnie za ramiona. Byłam cała roztrzęsiona. 
-No pokaż jak mnie nienawidzisz. Niech wszyscy wiedzą!- tłukłam pięściami w jego umięśnioną klatkę piersiową. 
-Napewno?- zaśmiał się ironicznie. Przytaknęłam. Czekałam z niecierpliwością. Chłopak przybliżył się do mnie. Byłam zdezorientowana. Nim się zdążyłam domyśleć o co mu chodzi, Curly wbił się w moje usta. Próbowałam go odepchnąć. Był za silny. Z każdym moim szarpnięciem coraz mocniej zamykał mnie w uścisku. Poddałam się. Czułam się tak lekko. Jego cudowne, stanowcze, a zarazem delikatne usta sprawiały, że nie chciałam by ten moment się kończył. Moje serce wypełniło gorąco. Byłam w niebie, a nawet wyżej. Nigdy nie pragnęłam kogoś tak bardzo i to mnie przerażało. Teraz to ja mocno przygryzałam jego wargę. Chłopak mruknął zadowolony. Nie panowałam nad tym. Styles przeniósł swoje duże dłonie z ramion na pośladki i mocno je scisnął. Coraz bardziej mnie to nakrecało. Zdjęłam jego białą koszulkę. Brunet pchnął mnie na łóżko. Między nami wybuchła od dawna skrywana fala pożądania. Nie byłam w stanie powstrzymać przebiegu wydarzeń. Hazza rozpinał właśnie moją koszulę. Nagle obrócił głowę w kierunku drzwi, a ja wraz z nim. Przecież nie zamknęłam ich. W progu stał Louis z szczęką na podłodze. 
KONIEC RETROSPEKCJI

Chciałam go tylko mieć przy sobie, tylko tyle. Czuć jego oddech i dotyk. Wyjęłam telefon i wybrałam jego numer. Chcę usłyszeć jego głos. Ten cudowny i głęboki ton. Trzy sygnały... 
-Hallo.- zaniemówiłam.-Słucham?
-Cześć to ja Lilly.- powiedziałam. Cisza...- jesteś tam? 
-Tak.- odpowiedział oschle. 
-Co u was?- wybrałam pierwsze lepsze pytanie. 
-Normalnie.- bąknął.
-Harry, ja nie chcę żebyś ty... my...- jąkałam się.- nie chcę żeby tak to się skończyło.
-A jak ma się skończyć?- podniósł ton.- zostaniemy przyjaciółmi?- prychnął.
-Ja bym bardzo chciała, bo lubię cię.- na tyle mogłam pozwolić.
-Za mało... Możesz coś dla mnie zrobić?- zapytał.
-Tak. O co chodzi?
-Nie dzwoń nigdy więcej i nie chcę cię wyrzucać, ale lepiej jakbyś się wyniosła z mojego domu. Żegnaj Lil.- rozłączył się. Oparłam się o ścianę i wybuchnęłam płaczem. Rozumiałam go. Miał rację, muszę zniknąć. Jakby nigdy nic się nie wydarzyło. On musi zapomnieć o tym wszystkim. O mnie... Położyłam się na podłodze. Nie wiem ile leżałam na zimnej posadzce. Chyba zemdlałam pod siłą wewnętrznego bólu. Kiedy się ocknęłam stała nade mną Els i szarpała mnie za rękę. Nie wiedziałam co się dzieje.
-W porządku.- podniosłam się powoli.
-Nie możesz się tak zadręczać.- pomogła mi podejść do krzesła.
-Co z Lux?- przypomniało mi się, że zostawiłam ją na dole.
-Śpi.- uspokoiła mnie.
-No co tym razem się stało?- pogłaskała moje plecy. 
-Dzwoniłam do niego.- po tych słowach jak na żądanie odezwał się mój dzwonek.
-Tak?- odebrałam szybko.
-Pani Teasdale?- zapytała młoda kobieta.
-Tak...
-Dzwonimy ze szpitala. Pani chłopak jest w ciężkim stanie.

// Przepraszam, miał być wcześniej, ale byłam u babci na wsi i ciągle musiałam coś robić. Pozostawiam wam opinię. Dziękuję za komentarze jesteście cudowni <3 Pozdrawiam ♥



5 komentarzy:

  1. OMFG! Hazz, ty imbecylu, jak mogłeś!?
    Biedna, Lils! Oni będą together! Forever!
    Och... Cieszę się, że on się przyznał, ale Lily też go kocha! Wzruszyłam się! Ech, ach! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny ;) Czekam na następną część :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski <3 Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :) Oby jak najszybciej :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Harry.! Jak mogłeś.?! :c
    OMG.! Przecież oni się kochają.! :<
    Liarry forever ♥

    Czekam na nexta :) Mam nadzieję, że pojawi się jak najszybciej <3
    Buziaczki kochana ;*

    OdpowiedzUsuń