czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział 12.~ Impreza

06.06.2013r.
8:15
Londyn
Miałam cały dzień wolny i chciałam przeznaczyć go na spanie, jednak od około godziny nie mogłam zasnąć. Zirytowana, szybko się ubrałam i wykonałam poranną toaletę. Zeszłam na dół mocno ziewając i przeciągając się. Na kanapie w salonie leżał Niall. To słodkie, że nawet czas wolny lubią ze sobą spędzać. Ja na jego miejscu pojechałabym do domu i odizolowała od wszystkiego. Jednak on wolał spać na kanapie byleby być tylko blisko przyjaciół.
-Cześć.- uśmiechnął się i odwrócił do mnie.
-Hej.- machnęłam ręką i udałam się do kuchni. Gdy przekroczyłam próg od razu cofnęłam się do tylu. Przy stole siedział Harry. Nie miałam ochoty się z nim spotkać, ale przecież mieszkaliśmy w jednym domu. Pewnym krokiem podeszłam do lodówki i wyjęłam mleko. Kątem oka dostrzegłam, że Styles bacznie mi się przygląda. Spojrzałam na niego zdziwiona. On posłał mi jeden z jego uwodzicielskich uśmiechów.

 Miałam ochotę wtulić się w niego i poczuć delikatne pocałunki na szyi. Powstrzymałam się i tylko prychnęłam pod nosem. Harrego gdzieś ciągle nie było. Mijaliśmy się i nie wyjaśniliśmy tego co się stało ponad tydzień temu. Chodziłam do Ralpha. Jednak nie było jak kiedyś. Myślę cały czas, że on się czegoś domyśla... że obaj się czegoś domyślają 
-Nie musisz mnie unikać. Dla mnie też to nic nie znaczyło i było głupim impulsem.- powiedział. Zabolało. Na co ja głupia miałam nadzieję? Obłęd.
-Też tak sądzę.- wymusiłam uśmiech i usiadłam naprzeciw niego. Hazza zaczął przeglądać coś w telefonie. Patrzyłam na jego piękne szafirowe oczy. Malinowe usta zaciśnięte i linię jak zawsze gdy nad czymś myślał. Te wargi których tak bardzo pragnęłam. Jego słodki dołek po lewej stronie. Z drugiej strony ciekawe, bo ja mam po prawej. Hipnotyzowało mnie to w jaki sposób do mnie mówił.
-Lilly!- wyrwał mnie z amoku. Spojrzałam na niego pytająco.- mówię, że niezły pomysł z tą akcją o Eleanor.- kiwnęłam głową.
-Czy ty mnie w ogóle słuchasz?- zaśmiał się. Zmarszczyłam nos.
-Oczywiście.- próbowałam się już teraz skupić na tym co mówił.
-To wszystko jasne. Jest jak dawniej?- zapytał nerwowo.
-Jasne.- wzruszyłam ramionami i udałam się do salonu, gdzie byli już wszyscy domownicy, oprócz Toma, Lou i Lux, którzy wyjechali razem na jakiś piknik.
-Plan na dziś to impreza drodzy państwo i nie uznaje sprzeciwu!- krzyknął do nas Malik.
-Dzwonię po El.- powiedział Lou i zwrócił się do mnie.- Wszystko mi wytłumaczyła. Dzięki za pomoc.
-To ja zapytam się Perrie czy wpadnie.- wyciągnął telefon Zayn.
-Ja zostaje w domu.- jęknął Liam.
-Li... Musisz się rozerwać. Nie możesz ciągle się nią zadręczać.- usiadł koło niego Harry, który właśnie do nas dołączył. Specjalnie nie użył jej imienia.- Jest tyle innych... Zobaczysz jakąś dziś wyrwiemy razem we trzech z Niallem.- uśmiechnął się do mnie, a ja go zmroziłam wzrokiem. Przecież miało być jak kiedyś.
Perrie niestety nie mogła, ale multa to nie zniechęciło.
-Mówią, że jak chcesz poznać One Direction to idź z nimi na imprezę.- śmiał się do mnie.
-Uprzedzam będzie ostro już dawno nie byliśmy.- podniósł palec Horan. O 21 mieliśmy wyruszyć. Czyli mam cały dzień. W okolicach południa wymknęłam się do Ralpha. Nie miałam zamiaru informować go o planach na wieczór. Po pierwsze byłby zazdrosny, po drugie nie chce robić mu przykrości. Jak zawsze czułam się strasznie niezręcznie. Przecież prawie go zdradziłam! Nie pocałowałam go ani na przywitanie, ani pożegnanie. Chłopak chyba wyczuł, że coś jest nie tak, ale nie zapytał. Po raz kolejny...

Wróciłam do domu około godziny 14. Miałam jeszcze iść z El na jakieś zakupy. Poznałam trochę Londyn i umówiłyśmy się w parku św. Jamesa. Zostało mi jeszcze trochę oszczędności. Oczywiście odwiedziłyśmy ulubiony sklep dziewczyny- TopShop. Eleanor wybrała taki zestaw:
A ja taki:

Zadowolone wyszłyśmy ze sklepu i udałyśmy się do baru kanapkowego. Zajęłyśmy stolik przy ścianie. Zamówiłam wegetariańską z ciemnym pieczywem, a El wzięła tylko herbatę.
-Dziękuję ci za wczoraj.- dotknęła mojej dłoni.
-Nie ma sprawy, to dla mnie frajda.- uśmiechnęłam się.
Dalsza część rozmowy odbiegła na tematy ciuchów i...facetów.

Było już grubo po 19 kiedy dotarłyśmy do domu. Eleanor przyszłą ze mną i postanowiłyśmy razem się uszykować. Louis przywitał ją namiętnym pocałunkiem. Jeszcze takiego u nich nie widziałam. Ja zostawiłam ich samych i poszłam wziąć prysznic. Osuszyłam ciało ręcznikiem i założyłam dzisiejszy strój. Włosy opuściłam na ramiona. Usta pomalowałam czerowną szminką


Miałam jeszcze 30 minut. Postanowiłam zejść na dół. W salonie już czekali wszyscy chłopcy oprócz Lou. Wszyscy zagwizdali na mój widok. -Ile mamy na nich czekać?- Zayn nerwowo podrygiwał nogą. -Musieli nadrobić rozłąkę.- zaśmiał się Harry i poruszył zabawnie brwiami. -Zbok.- cisnęłam w niego poduszką. Odwróciłam wzrok i przyjrzałam się pozostałym. Niall, Liam i Zayn wyglądali jak młodzi bogowie. -Mrr... wyrwiecie kogoś. -A ja to co?- oburzył się Harry. Pokręciłam głową. -Wszystko niby okej. Tylko ta twarz...- droczyłam się. -Jędza.- wypiął język. -No to wszystko wróciło do normy uff. Już się bałem.- spojrzał na nas rozbawiony Li. Niby z zewnątrz tak, ale u mnie w środku zaszły nagłe, poważne i nieodwracalne zmiany. W końcu na schodach pojawiła się parka. Nawet tam namiętnie się całowali. -Zaraz się przewrócą.- wywrócił oczami znudzony Malik. -Jedziemy.- wrzasnęli i wybiegli na zewnątrz. // Nudy, nudy, nudy. Następny jest lepszy. Więcej się dzieje. Proszę jednak o kom. Pozdrawiam :*

3 komentarze:

  1. " Nudy, nudy, nudy." Czy ciebie (aby nie przeklinać zastępuję innym słowem) pogrzało?! Cudny *-* Nie mogę się doczekać następnego.

    http://directionoverload.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie się i tak podobało, choć TY mówisz że był nudny, co jest kłamstwem :)
    Liarry ♥ Jak ja lubię jak oni się tak droczą *.*

    OdpowiedzUsuń