C.D
Styles spojrzał na mnie smutno i wyszedł z domku. Trzasnął drzwiami, aż podskoczyłam. Czy to możliwe, że on czuł to samo? Najbardziej przerażało to, że ja kochałam go z całego serca. Tak mocno, że bolało. Świadomość tego, że on mnie też, a nie możemy być razem dobijała jeszcze bardziej. Zraniłam go, strasznie... Uraziłam męską dumę. Wybiegłam za nim. Podążyłam w kierunku lasu. Chłopak stał opierając głowę o pień drzewa.
Z perspektywy czasu to wydawało mi się lepsze. Przy najmniej nie miałam złudzeń i nie cierpiałam tak bardzo.
-Lilly, ja cię kocham.- spojrzał mi w oczy.- ale to bez znaczenia.
-Nie, Harry. Ty kochasz Isabellę. Nie mnie.- na moim policzku pojawiła się łza.
-Jej nie ma. Nie kocham twojego wyglądu, który tak bardzo przypomina ją. Kocham twój śmiech, twój słodki dołek, to jak się na mnie złościsz i jaka jesteś dobra dla ludzi, to jak dobrze opiekujesz się Lux.- wyznał.
-Proszę nie mów tak!- krzyknęłam.- nie jestem ciebie warta. Nie mogę ciebie kochać. Uszanuj to...- zawróciłam w kierunku podwórka. Te słowa były chyba najpiękniejszymi jakie usłyszałam w życiu, ale nie mogłam się z nich cieszyć. Wpadłam do środka. Nie wytrzymam tu dłużej. Zebrałam swoje rzeczy i postanowiłam dojść do miasta.
-Co robisz?- usłyszałam za sobą głos Hazzy.
-Muszę wracać.- minęłam go i wyszłam na dwór.
-Poczekaj.-krzyknął i odpalił motor.
-Oszukałeś mnie?- popchnęłam go.
-Nie ważne.
-Skąd go w ogóle masz?- zapytałam.
-Pożyczyłem bez wiedzy właściciela- zaśmiał się.
-Wsiadaj. Chyba, że chcesz iść.- usiadłam z tyłu i złapałam go w pasie. Nie widziała twarzy Harrego, ale wiem, że się uśmiechnął. Nie mogłam dawać nu nadziei.
*
07.06.2013r.
17:23
Londyn
Siedziałam na łóżku w moim pokoju bezsensownie przysłuchując się jednej piosence. Nuciłam ją zalewając się kolejnymi potokami łez.
You pushed him pretty far,
away lat night.
He really loves you,
you just don't always love yourself.
(tłum. Odepchnęłaś go dosyć daleko od siebie,
wczorajszej nocy.
On naprawdę cię kocha,
tylko ty nie zawsze sama siebie kochasz)
And all this time,
all this time
you've had it in you.
(tłum. Cały czas,
cały czas
miałaś to w sobie...)
Z rytmu wybił mnie odgłos otwieranych drzwi do mojego pokoju. Odwróciłam się. W progu stał roześmiany Lou z Zaynem. Spojrzeli na mnie i miny im zrzedły. Pewnie miałam oczy zapuchnięte od płaczu. Spojrzałam w lusterko na szafce. Jednak się nie myliłam. Wyglądam jak jakiś koszmar.
-Co się stało?-zapytał zdezorientowany Zayn.
-Nic takiego.- otarłam piekące policzki. Malik podszedł do mnie i objął mnie ramieniem.
-Możesz nam powiedzieć.- pasował moje ramię okrężnymi ruchami.
-Wam? Zayn nie wiem jak mogłeś mi to zrobić? Zabawić się mną. Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi! A ty Lou wcale nie jesteś lepszy. Pomogłeś mu. Obaj dobrze wiedzieliście, że nie myślałam wtedy racjonalnie. Ciebie nie rozumiem jeszcze bardziej. Jesteś przyjacielem Harrego! Nie mieści mi się to w głowie. Ja bym Eleanor tego nigdy nie zrobiła. Jesteście podli!- krzyknęłam na nich. Podeszłam do okna. Nowy potok łez lał się po moich policzkach.
-Przepraszam cię, ale ty z Zaynem... wiesz ja też mało myślałem. Chciałem żeby było fajnie. Tylko tyle. A co do tego ma Harry?- spojrzał pytająco na Malika. Mulat wzruszył tylko ramionami.
-Czuję się jak szmata. Prawie nie przespałam się z nim.- wskazałam na Zayna.- a dobrze wiedziałeś, że Harrego to załamie.- zacisnęłam pięści.
-Niby czemu?- Lou wyglądał na zdziwionego.
-A jakbyś się dowiedział, że ktoś kogo kochasz przespał się z twoim przyjacielem, a pomógł im w tym drugi?- zirytowałam się.
-Co?!- wrzasnęli obydwaj.
-Nie mówcie, że nie wiedzieliście. Bynajmniej ty Tommo.- pokręciłam z nie dowierzaniem głową.
-Harry nic nam nie mówił. Ostatnio w ogóle rozmawia tylko z twoją siostrą. Przysięgamy nie wiedzieliśmy.- tłumaczyli się. Opadłam na łóżko. Nie wiedziałam co o tym myśleć.
-Styles serio...- nie dokończyli, ale wiedziałam o co chodzi.
-Tak powiedział mi to rano.- po moim policzku spłynęła pojedyncza łza na wspomnienie tego.
-I?- dopytywał się Zayn.
-Nic. Nie kocham go.- znowu te kłamstwo, ale nie mogłam powiedzieć im prawdy. Co mam wyznać, że kocham go najbardziej na świecie. Ralph potrzebuje mnie bardziej. Muszę mu pomóc. Jest pewniejszy. Z nim mogę w przyszłości założyć rodzinę. A Harry? Z nim nigdy nic nie jest pewne. Poradzi sobie. Ma miliony fanek i przyjaciół. Zapomni o mnie. To chwilowe zauroczenie.
-I dlatego płaczesz?- spojrzał na mnie Lou.- nie jestem naiwny.
-Proszę... Nie chcę o tym rozmawiać.- zamknęłam oczy i zaczęłam się kołysać w równomiernym rytmie.
-Zaraz wpadnie El. Może z nią pogadasz?- dotknął mojej dłoni.
-Nie. To wasz ostatni dzień. My zostaniemy. Będziemy miały dużo czasu żeby pogadać.- uśmiechnęłam się sztucznie. Tommo wyszedł i zostawił mnie z czarnookim.
-Lilly.- zaczął.
-Pezz się nie dowie.- puściłam mu oko.
-Nie o to chodzi.- przybliżył się do mnie- lubię cię wiesz.- dotknął swoim nosem mojego.- nie tak jak Harry, ale...-pocałował mnie delikatnie. Odskoczyłam od niego gwałtownie.
-Nie, Zayn. Proszę... Jesteś wspaniałym przyjacielem. To co się wtedy stało. Było dziwne...Ale jesteśmy tu i dopilnujmy, żeby nikt inny się nie dowiedział.
-Okej.- uśmiechnął się i wyszedł.
"Nie no następny"-jęknęłam.
Otworzyłam mój czerwony zeszyt.
"07.06.2013r.- Dawno nie pisałam, bo dużo się działo. Wiem, że kocham Harrego. Nie mogę pogodzić się z tym, że nie mogę z nim być. Po pierwsze: nie zasługuję na niego. Po drugie: nie mogę zostawić Ralpha. Po tylu obietnicach... To by było dla niego za mocne. Sam mi mówił, że jestem jedynym powodem dla którego się nie daje chorobie. Nie może umrzeć. Kocham go, ale jak przyjaciela. Myślałam, że to taka partnerska miłość, ale gdy poznałam Stylesa zrozumiałam co to jest. Nie mieści się w żadnej skali i tak potwornie boli. Muszę być silna, ale jak? Moje serce pęka..."
-Mogę?- usłyszałam za sobą głos Louisy. Szybko wsunęłam pamiętnik pod poduszkę. Odwróciłam się w jej kierunku i skinęłam głową. blondynka usiadła przy mnie. Wymusiłam głupkowaty uśmiech.
-Co się dzieje? Wszyscy chodzą o czymś szepczą. Nikt mi nie chce nic powiedzieć. Harry gdzieś znowu poszedł. Nie odzywa się do mnie w ogóle. Ty płaczesz po kątach. O co tu chodzi?- podniosła ton.
-Nic się nie stało.- zamknęłam oczy i przełknęłam ślinę.
-Lilly nie rób ze mnie idiotki. Znam cię za dobrze. Poza tym każdy by się skapnął, że coś jest nie tak.- spojrzała w okno.
-Ja chcę już do domu. Nie wytrzymam tu.- rozpłakałam się, a ona położyła moją głowę na swoich kolanach i zaczęła mnie uspokajać.
-Jesteśmy siostrami. Możesz mi powiedzieć.- szepnęła mi do ucha. Więc opowiedziałam jej całą historię pomijając Ralpha i to, że pomimo wszystkich kłamstw kocham Stylesa. Jednak ona miała niewzruszoną minę. Patrzyła tylko tempo gdzieś w przestrzeń za szybą i przygryzała policzki.
-To przeze mnie.- w końcu wydusiła.
-Co?- spojrzałam na nią zdziwiona.
-On nie chciał ci tego mówić... Wiedział, że go nie lubisz. Myślał, że mu przejdzie. Ja go jednak namówiłam, żeby ci to wyznał. Myślałam, że ty też... Czasami tak się zachowywałaś. Intuicja mnie zawiodła.
"Jak ty dobrze mnie znasz, siostrzyczko"- pomyślałam.
-Daj spokój to nie twoja wina.- pogładziłam jej ramię.
-Nie gniewasz się?- zapytała.
-Coś ty.- przytuliłam ją. Położyłam się z powrotem na jej kolana i tak usnęłam. Bardzo mi tego brakowało. Poczułam się jak parę lat temu. Gdy nie miałam wielu trosk, a ona zawsze była przy mnie.
*
Obudziłam się rano i od razu poszłam do łazienki. Strasznie szczypały mnie oczy. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Obraz nędzy i rozpaczy. Włosy miałam rozczochrane, powieki napuchnięte i jeszcze ta mina. Wzięłam prysznic. Założyłam ubrania. Nałożyłam tusz do rzęs i trochę podkładu. Musiałam się ogarnąć. W końcu ktoś się może domyśleć, że coś tu nie gra. Przecież "tylko" dałam mu kosza. Przecież go nie kocham... Zeszłam na dół. Przy stole w kuchni siedział Tom, który karmił Lux. El próbowała robić kanapki.
-Cześć, gdzie reszta?- zapytałam, ale oni spojrzeli na mnie jak na idiotkę.
-Teraz już powinni być w Meksyku chyba.- odparła po chwili Eleanor.
-O nie.- jęknęłam. Przez to wszystko zapomniałam, że przecież wyjeżdżają.
-O czy ty myślisz dziewczyno?- uśmiechnął się Atkin.
-Chłopcy byli trochę zawiedzeni, ale nie chcieli cię budzić.- mówiła brunetka dalej stojąc nad kanapkami- Musimy pogadać. O proszę bardzo!- postawiła na stole talerz i dumnie usiadła przy małej. Postanowiłam wrócić na górę.
-Gdzie idziesz?- krzyknął za mną Tom.
-A gdzie mogę iść?- odpyskowałam.
-Ja zaraz idę do pracy. Pamiętaj, że się opiekujesz Lux.- oznajmił mi.
Wróciłam do łóżka. Zagrzebałam się głęboko w pościeli.
"Ciągle wraca do mnie wczorajszy poranek. Teraz go nie ma. Wyjechał i pewnie szczerze mnie nienawidzi, za to co zrobiłam. Został mi jedynie ból, który będzie przypominał o wczorajszej nocy... o najlepszej chwili w moim życiu. Niby to nie było nic nad zwyczajnego, ale... Sama jego bliskość, oddech na szyi i świadomość, że czuje coś do mnie. Nie powinnam o nim myśleć. W każdej gazecie piszą, żeby nie rozdrapywać takich ran, ale ja chcę żeby bolało. Musi boleć. Jeżeli jego zraniłam, ja też muszę to czuć. Mimo wszystko będę pamiętała o Harrym Stylesie, który pokochał zwykłą dziewczynę. Jednak życie Ralpha było dla mnie cenniejsze. Nie chodzi o moje, tylko szczęście Curlyego. On ma dla kogo żyć. Rodzina, przyjaciele, fani... Ja mam tylko Johnsona. Jestem zła na siebie i czuję się winna, ale tak będzie lepiej. Nie jestem odpowiednia dla Hazzy. Nie jestem zbyt dobra. Jednak ten ból musi być. Chcę go podtrzymywać. On daje mi świadomość, że był ktoś taki, że to się zdarzyło. Chciałabym tylko, żeby wiedział: Harry ja też cię kocham..."- zanotowałam w zeszycie i schowałam jak zawszę pod pościel. Usłyszałam trzaśnięcie drzwi. To znak, że Tom wyszedł. Zeszłam do Lux. Mój mały aniołek bawił się z Eleanor w salonie.
-Dlaczego go okłamałaś?- zapytała El nie odwracając się do mnie.
-Słucham?- założyłam ręce na piersi.
-Louis mi powiedział co się wydarzyło...- spojrzała mi w oczy.
-Powiedziałaś mu prawdę?- podeszłam w jej kierunku.
-Nie! Oczywiście, że nie.- tłumaczyła.
-Dziękuję.- westchnęłam i opadłam na kanapę.
-Ale nie rozumiem...- dołączyła do mnie.
-Jeżeli bym była z Harrym, to co z Ralphem? Zrozum on powiedział, że jestem jego jedynym powodem do życia. On ma plany na przyszłość. Jeżeli go zostawię może przestać walczyć z chorobą!- poczułam, że oczy mi się zaszkliły.- a mi na nim zależy!
-A co jak już z tego wyjdzie? To mu złamie serce.
-Najważniejsze, żeby żył. Potem pomyślę.-wzruszyłam ramionami.
-Jesteś za dobra. Za uczciwa.- brunetka przytuliła mnie.
-Szkoda, że nie w stosunku do siebie.- schowałam twarz w jej ramieniu.
-Ja muszę iść.- uśmiechnęła się.- przyjdę może tak o 15? Mam jedną sprawę...- zamyśliła się.
-Okej.- odparłam beznamiętnie.
Wzięłam małą na ręce i postanowiłam ubrać. Poszłyśmy na spacer. Tak naprawdę chciałam odwiedzić Ralpha. Weszłam do kliniki i od razu skierowałam się do jego sali. Przekroczyłam próg i stanęłam jak wryta.
Eleanor?!
Wróciłam do łóżka. Zagrzebałam się głęboko w pościeli.
"Ciągle wraca do mnie wczorajszy poranek. Teraz go nie ma. Wyjechał i pewnie szczerze mnie nienawidzi, za to co zrobiłam. Został mi jedynie ból, który będzie przypominał o wczorajszej nocy... o najlepszej chwili w moim życiu. Niby to nie było nic nad zwyczajnego, ale... Sama jego bliskość, oddech na szyi i świadomość, że czuje coś do mnie. Nie powinnam o nim myśleć. W każdej gazecie piszą, żeby nie rozdrapywać takich ran, ale ja chcę żeby bolało. Musi boleć. Jeżeli jego zraniłam, ja też muszę to czuć. Mimo wszystko będę pamiętała o Harrym Stylesie, który pokochał zwykłą dziewczynę. Jednak życie Ralpha było dla mnie cenniejsze. Nie chodzi o moje, tylko szczęście Curlyego. On ma dla kogo żyć. Rodzina, przyjaciele, fani... Ja mam tylko Johnsona. Jestem zła na siebie i czuję się winna, ale tak będzie lepiej. Nie jestem odpowiednia dla Hazzy. Nie jestem zbyt dobra. Jednak ten ból musi być. Chcę go podtrzymywać. On daje mi świadomość, że był ktoś taki, że to się zdarzyło. Chciałabym tylko, żeby wiedział: Harry ja też cię kocham..."- zanotowałam w zeszycie i schowałam jak zawszę pod pościel. Usłyszałam trzaśnięcie drzwi. To znak, że Tom wyszedł. Zeszłam do Lux. Mój mały aniołek bawił się z Eleanor w salonie.
-Dlaczego go okłamałaś?- zapytała El nie odwracając się do mnie.
-Słucham?- założyłam ręce na piersi.
-Louis mi powiedział co się wydarzyło...- spojrzała mi w oczy.
-Powiedziałaś mu prawdę?- podeszłam w jej kierunku.
-Nie! Oczywiście, że nie.- tłumaczyła.
-Dziękuję.- westchnęłam i opadłam na kanapę.
-Ale nie rozumiem...- dołączyła do mnie.
-Jeżeli bym była z Harrym, to co z Ralphem? Zrozum on powiedział, że jestem jego jedynym powodem do życia. On ma plany na przyszłość. Jeżeli go zostawię może przestać walczyć z chorobą!- poczułam, że oczy mi się zaszkliły.- a mi na nim zależy!
-A co jak już z tego wyjdzie? To mu złamie serce.
-Najważniejsze, żeby żył. Potem pomyślę.-wzruszyłam ramionami.
-Jesteś za dobra. Za uczciwa.- brunetka przytuliła mnie.
-Szkoda, że nie w stosunku do siebie.- schowałam twarz w jej ramieniu.
-Ja muszę iść.- uśmiechnęła się.- przyjdę może tak o 15? Mam jedną sprawę...- zamyśliła się.
-Okej.- odparłam beznamiętnie.
Wzięłam małą na ręce i postanowiłam ubrać. Poszłyśmy na spacer. Tak naprawdę chciałam odwiedzić Ralpha. Weszłam do kliniki i od razu skierowałam się do jego sali. Przekroczyłam próg i stanęłam jak wryta.
Eleanor?!
// Nie wyobrażacie sobie jak bardzo cieszę się z tych 12 komentarzy i tyyyluuu wejść. Doceniam was wszystkich, którzy czytają te moje wypociny. Więc już mam koncepcję dobijam do końca wakacji do 20 rozdziałów i przez cały wrzesień mnie nie ma. Już tłumaczę dlaczego. Więc idę do nowej szkoły i we wrześniu będzie mało czasu. Skończę pierwszą część, a druga będzie już w październiku, jeżeli będziecie w ogóle chcieli. Nawet z nudów mam zwiastun. Kocham was! Proszę o komentarze :*

Rozdział super, nie mogę doczekać się następnego. <3 @stayxstrongx33
OdpowiedzUsuńCo tam ku*wa Eleanor robi?! Niesamowity *-* Mam nadzieję, że będą razem.
OdpowiedzUsuńLOVE<3
OdpowiedzUsuńTo takie słodkie co Harry powiedział, że nie kocha wyglądu Lilly tylko jej charakter. Jesteś niesamowita i mam nadzieję, że o tym wiesz. Nie wiem jak inni, ale ja bym bardzo chciała drugą część bo uwielbiam to opowiadanie :) I proszę dodaj nowy rozdział jak najszybciej. Specjalnie dla nas. Prooooszę ;***
Cudowny!
OdpowiedzUsuńUwielbiam to opowiadanie ;) A rozdział cudowny, chciałabym żeby Harry dowiedział sie o tym że Lili go kocha , a Ralph sam z nią zerwał byłoby prościej . Kocham Cię i dziękuje że piszesz ;)
OdpowiedzUsuńRozdział super :-* czekam na następny.
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuńHej! Nie wiem, czy mnie pamiętasz, ale tak czy inaczej zapraszam na mój nowy blog www.when-i-was-your-man.blogspot.com . Po 10-miesięcznej przerwie postanowiłam powrócić i mam ogromną nadzieję, że zdecydujesz się zajrzeć i przeczytać moje nowe opowiadanie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko!
Wspaniały blog.
OdpowiedzUsuńA Twoje wypociny to wcale nie wypociny tylko C-U-D-O !
Czekam na nexta
Życzę weny
Zapraszam do mnie
http://pfilialove.blogspot.com/
świetne ♥ życzę weny + udanych wakacji xx
OdpowiedzUsuńhttp://imaginyy1d.blogspot.com/
Świetne.! Kocham, kocham, kocham.
OdpowiedzUsuńOby sobie wszystko wyjaśnili ♥ Liarry forever :)
Boski <3 proszęęę jak najszybciej następny :) to jest cudowne :***
OdpowiedzUsuńaż się wzruszyłam tak mnie to wściągneło że chce jeszcze więcej tego. mam takie pytanko do was czy macie jakąś waszą książke bo byłam wszędzie i nie mogłam znaleść. odezwijcie się .
OdpowiedzUsuńCo masz na myśli z tą książką? :P
Usuń