poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 16.~ Kosztem życia...

C.D
-Słucham?- ledwo co utrzymałam równowagę.
-Niech pani przyjedzie nie jest dobrze.- powiedziała pielęgniarka.
Upuściłam telefon na ziemię, a on roztrzaskał się na kawałki. Calder patrzyła na mnie przerażona. Czekała na wyjaśnienie.
-Z Ralphem jest gorzej.- zaczęłam płakać.- jadę do niego- wzięłam torebkę i wpakowałam do niej portfel z dokumentami.
-Poczekaj, zabiorę się z tobą.- El ustała w przedpokoju.
-Nie. Zostań z Lux!- byłam już prawie gotowa.
-Lils. Muszę ci coś powiedzieć.- spuściła głowę.
-Nie teraz. Tom zaraz wróci. Spróbuj mu to jakoś wytłumaczyć.
-Mam powiedzieć o Ralphie?
-Nie wymyśl coś. Błagam.- trzasnęłam drzwiami. Próbowałam złapać taksówkę, ale o tej porze było trudno. Postanowiłam tam pobiec. Mijałam pędem kolejne ulice. Nie zważałam na to czy potrącam ludzi. Cała zdyszana wpadłam na oddział  i zatrzymałam jakiegoś lekarza.
-Co się dzieje z Ralphem Johnsonem?- zapytałam zdziwionego około trzydziestoletniego mężczyznę.
-A kim pani dla niego jest?- zmierzył mnie wzrokiem.
-Dziewczyną.- odrzekłam i jakoś dziwnie się poczułam.
-Jest nieprzytomny. Monitorujemy go cały czas.- spojrzał na mnie ze współczuciem.
-Ale co się stało?- dopytywałam.
-Wszystko szło dobrze, ale chemia przestała działać. Wygląda jakby organizm przestał walczyć.- nie wierzyłam. Jak? Jeszcze parę godzin temu wszystko było dobrze. Lekarz wskazał mi gdzie jest teraz mój chłopak. Mogłam oglądać go tylko przez szybę. Leżał tam i nie dawał żadnych oznak życia. Usiadłam na krześle i znowu płakałam. Co się stało? Dlaczego się poddał? Może to moja wina? Nie okazywałam mu miłości. To się zmieni. Tylko niech on z tego wyjdzie. Kiedy widzisz bliską osobę w takim stanie przychodzi ci do głowy wiele myśli. Co jeżeli to koniec? Czy moje całe poświęcenie dla niego nie miało sensu? W takim razie nic go nie posiadało. Moja miłość do Harrego i jego do mnie. Nasze cierpienie i wszystkie kłamstwa, obietnice, pocałunki. Miłość, miłość, miłość czy to ona jest sensem tego? Ona musi zwyciężyć. Nawet kosztem życia. Nie! Nigdy nie zwycięży. Nie będę z Harrym. Nie można być, aż takim szczęściażem. To za dużo jak dla jednego człowieka. . Moja przyszłość to Ralph. Moja doza szczęścia to on. Harry jest jego pełnią. Nikt nie może być w 100% szczęśliwy. To by było niesprawiedliwe. Jeżeli on odejdzie ja wraz z nim. Przecież Styles tego chciał. Będzie tak jakby to się nie wydarzyło... I tego jestem pewna. Jeśli Ralph przeżyje to zostanę z nim i zniknę z życia całego zespołu, a jeżeli coś się stanie wrócę do Edynburga. Postaram się żyć na nowo. Jeśli w ogóle się da. Johnson musi z tego wyjść. Wyjdzie!
-Może pani wejść.- z rozmyślań wyrwał mnie miły głos grubszej kobiety w średnim wieku. Poderwałam się z krzesła i spojrzałam na nią zdezorientowna. Wskazała ręką na drzwi do przeszklonej sali. Skinęłam głową i założyłam fartuch. Drzwi były automatyczne. Weszłam do środka nie widząc nic innego tylko jego twarz, bladą i bez wyrazu. Dalej nie otwierał oczu. Usiadłam przy nim na krześle. Złapałam go za rękę i wtuliłam twarz w jego dłoń. Muskała mój policzek.

-Cześć kochanie.- powiedziałam załamującym się głosem.- Chciałam ci tylko powiedzieć, że cię bardzo kocham i błagam wyjdź z tego. Nie poddawaj się. Mieliśmy tyle marzeń. Zobaczysz wyzdrowiejesz. Wyjdziesz ze szpitala. Wynajmiemy mieszkanie. Ja skończę studia i znajdę pracę. Weźmiemy wielki ślub zaprosimy Louise, Toma, Lux, Eleanor i kogo chcesz. Potem będziemy mieli dwoje, albo nawet troje dzieci. Będą rosły na naszych oczach założą rodziny, a my się razem starzejemy. Będziemy mieli mnóstwo wnuków, które będziesz rozpieszczał.- nie wiem dlaczego przed oczami stanął mi Harry. Zaczęłam płakać kolejny raz dzisiaj. Nagle poczułam, że rusza dłonią. Spojrzałam na jego twarz. Otwierał oczy. Otarłam łzy i wstałam z krzesła.
-Jak dobrze, że wróciłeś. Nie strasz mnie więcej.- spojrzałam mu w oczy.
-Lil.- szepnął.
-Tak?
-Proszę, bądź szczęśliwa z Harrym. On cię kocha nie zmarnuj sobie życia i szansy jaką dał wam los. Kocham cię.- wyznał i zamknął oczy. Aparatury dookoła zaczęły piszczeć i wariować. Stałam przy jego łóżku jak słup soli.
-Ralph.- dotknęłam jego ramion- co ty gadasz?- płakałam i trzęsłam nim.- Proszę cię obudź się!
-Niech pani odejdzie!- krzyknął lekarz odpychając mnie lekko od łóżka.
-Nie zostawię go! Nigdy...- płakałam. Jakaś pielęgniarka siłą wyprowadziła mnie z sali i zaprowadziła do dyżurki. Siedziałam na fotelu i cała się trzęsłam.
-Weź to na uspokojenie.- podała mi lek. Automatycznie łyknęłam proszki.
-To przeze mnie.- płakałam, a ona mnie przytuliła.
-Uspokój się. To nie twoja wina.- głaskała moje plecy. Lek chyba zaczął działać byłam otępiała. Nie myślałam. Po kilku minutach przyszedł lekarz, a może po kilku godzinach. Nie wiem. Wstałam i spojrzałam mu w oczy. 
-Bardzo mi przykro. Nic nie dało się zrobić.- dotknął mojego ramienia.- zmarł...
//Chyba ostatni rozdział był słaby... Były tylko 4 komentarze, za które serdecznie dziękuję. Chyba skończę na jednej części ;c Pozdrawiam 

12 komentarzy:

  1. Rozdział jest boski w ogóle piszesz bosko *-*
    On na serio zmarł ?!! Nie wierze ale może i troche ciesze bo nie będzie przeszkód żeby Lili spotykała się z Harrym ;/ o ile jej wybaczy (a taką mam nadzieje) ;P A co do komentarzy to się za bardzo nie przejmuj ludzie pewnie na wakacje wyjechali czy coś :P Błagam pisz dalej chodźby dla tych 4 czy 5 osób my czekamy z niecierpliwością na kolejne rozdziały a przynajmniej ja Kocham Cie i dziękuje że piszesz i poświęcasz dla nas czas ;** Czekam nn ;***
    ~Mel

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham i proszę o następny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Żadnych takich ! Nie mów, że kończysz na jednej części bo jesteś świetna. Ja osobiście przepraszam, że nie komentowałam ale dopiero dziś wczoraj wieczorem wróciłam z wakacji. Jest tu o wiele więcej osób, tylko niektóre nie komentują. Nie załamuj się. Na pewno to tyko jednorazowy brak komentarzy i pod tym rozdziałem będzie więcej, zobaczysz. a co do rozdziału to piękny, cudowny, wzruszający. Nie wiem co powiedzieć. Jesteś niesamowita

    OdpowiedzUsuń
  4. tak jak osoby powyżej nie przejmuj się brakiem komentarzy może nie chce im się . Ale są osoby, które czekają z niecierpliwością na kolejne rozdziały w tym ja :D a ten rozdział boski *-* Buziaczki :***

    OdpowiedzUsuń
  5. rozdziały są ciekawe, a ludziom się nie chce komentować, pisz dalej

    http://szmaragdowytalizman.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział świetny *.*
    Kocham normalnie twoje opowiadania i pisz dalej.! ♥
    Jejuś, już wiem co Elka powiedziała Ralphowi. :O
    On nie żyje.! :C On wiedział że Harry kocha Lil. :O
    Płakałam przy czytaniu tego rozdziału. :C
    Najbardziej gdy Ralph powiedział, że Harry ją kocha i żeby z nim była.!
    Czekam na następny rozdział. Mam nadzieję, że Lil otrząśnie się po śmierci Ralpha i że będzie z Harrym. Liarry forever ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział wyszedł świetny .. tylko proszę pisz dłuższe :>

    OdpowiedzUsuń
  8. Bosko ten rozdział aż łzy mi polecialy przy końcu

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten blog jest świetny:*
    Podoba mi się bo jest inny niż wszystkie i to jest w nim najlepsze. Dlatego proszę nie załamuj się z powodu mniejszej liczby komentarzy bo masz talent do pisania i uważam że zrobienie 2 części opowiadania to cudowny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  10. Płacze :-( rozdział super, nie Kończ na jednej części. @stayxstrongx33

    OdpowiedzUsuń
  11. jest super , jeszcze tego nie koncz <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Powróciłam. przepraszam, że wcześniej nie komentowałam, ale wyjechałam.
    Rozpłakałam się. Polubiłam go i miałam cchą nadzieję, że przeżyję.

    OdpowiedzUsuń